top of page

,,Znowu w życiu mi nie wyszło..."

  • Zdjęcie autora: A bit of health
    A bit of health
  • 14 lip 2020
  • 3 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 26 lip 2025


Zastanów się teraz, kiedy ostatnio pomyślałeś/łaś w ten sposób. Może to było wczoraj, może dzisiaj, może miesiąc lub dwa temu. Nieważne, masz już? Weź teraz kartkę, długopis i napisz, co zmieniło się od tamtego momentu, nawet jeżeli to było dzisiaj. Minęło na pewno parę minut, godzin. Już na pewno masz za sobą niejeden natłok myśli i kilka litrów wylanych łez, a to musiało wiązać się z masą innych rzeczy, o których już sam/sama doskonale wiesz. Zastanów się, ale dobrze. Ja już wiem i więcej, nawet zaraz ci to napiszę... ;-)

Jedno zdanie.

,,Jesteś zupełnie innym człowiekiem niż w tamtym momencie życia".

,,Dobra, dobra, takie gadanie, to weź sobie wsadź... wiesz gdzie. Nie potrzebuję żadnych gadek motywacyjnych...''

Pewnie większość ludzi zareagowałaby właśnie w ten sposób, i szczerze gdyby ktoś mi strzelił taką gadką, kiedy mi się życie wali, zareagowałabym tak samo. Ale, ale - zanim wyjdziesz z tego posta, zastanów się najpierw. No pomyśl, tak szczerze - byłbyś tym samym człowiekiem, gdyby nie te wszystkie przykre wydarzenia w twoim życiu?

Ja bym nie była, to wiem na pewno. I może to płytkie, może oczywiste, a może po prostu głupie, ale prawdziwe w 100%. ,,To" może być mała rzecz: nowe uczucie którego jeszcze nigdy nie doświadczyłeś, nowy sposób myślenia, zmiana światopoglądu, a może zwyczajna nauczka na przyszłość. Z każdej sytuacji, czy to z tej dobrej, czy złej wynosimy nowe doświadczenia. Kiedy akurat zdarzyło się tak, że natrafiłeś na te złą, musisz wiedzieć, że będzie niewygodnie, będzie boleć, będzie piec od środka i dławić do nieprzytomności - będzie i już. Ale takie doświadczenia czynią Cię człowiekiem, one sprawiają że jesteś silniejszy, mądrzejszy, rozsądniejszy. Ludzi, w których życiu goszczą głównie takie sytuacje, nazywam "naznaczonymi" albo ,,nadludźmi". Oni czują bardziej, widzą bardziej, słyszą i odbierają bardziej niż my. Są niezwykli, boscy, piękni w swoim cierpieniu. Wyjątkowi, naznaczeni przez Boga. Skoro tacy ludzie istnieją, istnieją z jakiegoś powodu. Może właśnie po to, żebyśmy brali z nich przykład...

Ostatnio miałam bardzo ciekawą rozmowę z moimi przyjaciółkami. Rozmawiałyśmy o stosunku do ciała i w tym kontekście wypowiedziałam się właśnie na temat dobra i zła. Spekulowałam, dlaczego na dobre rzeczy w zasadzie nie zwracamy uwagi, dlaczego je traktujemy jako normalne, podczas kiedy te złe są udręka, są zawsze nie takie jakie miały być i zadałam pytanie - czemu zło też nie może być dla nas normalne? Na co jedna z dziewczyn odpowiedziała "Bo zło boli. Ludzie nie lubią, jak coś boli"

Zamilkłam, ale zgadzam się w stu procentach. Do dobra ludzie się przyzwyczajają, bo nie jest tak niewygodne, jak zło. Dobro nie boli, dobro nie rani, dlatego staje się dla nas naturalne.

Nasze życie można porównać do życia bezdomnego pieska. Jest zdany na siebie, ale to od niego zależy w ilu procentach. Przychodzi do ludzi, bo jest głodny, bo chce, aby go nakarmiony, mimo że się boi. Ludzie są różni. Jedni go pobiją i wygonią, drudzy będą próbowali pogłaskać, i nakarmią. Jednak piesek nigdy nie wie, co spotka go w danym miejscu... Wie natomiast, że jeśli nie będzie próbować, zdechnie w końcu z głodu lub

wycieńczenia.


Smutne, co nie? Smutne, dołujące i do d***, ale czy to nie na tym polega też nasze życie? Też jesteśmy zdani sami na siebie i też od nas zależy w ilu procentach. Owszem, możemy szukać ludzi, którzy nas wesprą. Doświadczeń, które nas ubogacą, tylko (tak samo jak bezdomny piesek) nigdy nie wiemy na co trafimy. I tak samo jak on, wiemy, że jeśli nie będziemy próbować, zakończymy swoje życie albo w wymiarze fizycznym, albo tym duchowym, który często będzie jeszcze cięższy do zniesienia...





Komentarze


Subskrypcja

530150132

©2020 by A bit of health. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page